A co takiego? Dodawanie zdjęć raz na trzy lata? To już dawno. Zanik jakiejkolwiek działalności foto? To trochę też. Ale teraz już całkiem przesadziłem. Otóż moi mili zamierzam robić zdjęcia analogiem. Ja, który dziwiłem się wszystkim znajomym wokół, że zachwycają się fotami z starych, zdezelowanych aparatów marki Zenit. Mea culpa. Te zdjęcia mają klimat. Jednak ja mam dużo bardziej egoistyczno - edukacyjny cel w całej tej zabawie. Chce się nauczyć (przypomnieć sobie to jednak nie jest właściwe słowo) porządnie kadrować. Oczywiście dalej uważam, że aparaty cyfrowe to jedyna słuszna droga przy uprawianiu fotografii motoryzacyjnej, zahaczającej o sportową. Jednak przez to nabijanie klatek (w moim Canonie przełamałem granicę 50k, i to zdrowo) człowiek się rozleniwia, nie myśli, zostawia wiele rzeczy na dopracowanie w toku obróbki, która jednak nigdy nie następuje, bo do tych leniwych zdjęć, ułomnych kadrów nie chce się wracać i tonąć w warstwach i kanałach, które być może zrobią z tego artyzm, ale cholernie oszukany.

Także wracam do korzeni. Zenit 11 po ojcu. Może pomoże ;)




PS. 50-ty wpis na blogu. Z tej okazji wypije niedługo 50 wódki. Na Jacka weselichu ;) 
PS2. Wróciłem do prowadzenia Instagrama. Link na stronie o mnie.
Name:

Komentarze: