Mam trochę nowych zdjęć. Czasem naprawdę dobrych zdjęć. Ale nie mam też czasu (i chyba zapału niestety) by siąść, obrobić je, dopieścić. Podzielić się nimi z Wami moi drodzy.

Co gorsza, wydaje mi się, że niedługo będzie dużo nowych zdjęć. Naprawdę DUŻO. I to z kraju, który zawsze gdzieś mi chodził po głowie. Jaram się!

A tym czasem mam dla Was jeden prościutki, wręcz symbolicznie zapełniony kadr. Mój rower. Do niedawna służył jako środek eksploracji okolicznego lasu i oszukiwaniu przeznaczenia, które chciało moje ciało gruntownie wynurać w piachu i błocie.

Teraz przemieniłem ten aluminiowy środek transportu w maszynę do tripowania. Bagażnik, stopka, światła, sakwy. Średnio to pasuje do MTB, ale cel uświęca środki. Mam nadzieję, że mój Kross nie pogniewa się za te szosowe semi-slicki. Jeszcze przyjdzie czas powrotu do ulubionych Race Kingów od Continentala. Tymczasem trzymajcie się! Ja wracam do nadrabiania opasłych zaległości natury naukowej. Niestety.

Name:

Komentarze:

24.06.2014, 02:20 :: 46.113.134.114
Cate
szkodaaaa, bo ja bym pooglądała, a jak Ci sie UD/SA to co ma udać, to pewnie tym bardziej nie znajdziesz czasu, ale czymam kciuki, bo też zawsze chciałam tam pojechać!