No i znów dałem mojemu uzależnieniu silny bodziec, który z pewnością pchnie mnie do kolejnej dawki rajdowych emocji. Niestety, z przykrością stwierdzam, że jestem silnie uzależniony od tego rajdu. Nie wiem z czego to wynika, ale mimo, że tegoroczna edycja lekko mnie rozczarowała, to jestem pewny, że za rok znów pojadę na Barbórkę. I za dwa lata też. A nawet za trzy.

Temu wydarzeniu towarzyszy niesamowita atmosfera. Mnóstwo kibiców. Duet Karowa i Szaja, bez którego nie wyobrażam sobie tego święta motoryzacji. To wszystko razem wzięte sprawia, że chce się tam wracać co rok.

Myślałem, że będzie to pierwsza edycja, na której nie zmarznę. Na szczęście - myliłem się! Bez tego elementu ciężko byłoby ten rajd nazwać udanym. Na Barbórce trzeba zmarznąć. To jest tak oczywiste jak darcie się "łoł!" na Karowej, gdy tylko Szaja o to poprosi.

Mimo, że przed wyjazdem spałem tylko 1,5 godziny to byłem na tyle przytomny, żeby zabrać ze sobą Canona. Oto co udało mi się ustrzelić:

1.


2. Klasyczny już kadr ze skokiem.


3.


4.


5.


6.


7.


8.


9.


10.


11.


12. Zwycięzca, Tomek Kuchar, w tradycyjnym spacerku pod OSie


13.
!

14.


15.


16.


17.


18.


19.


20.


21.


Dzięki Jacek za tele - większość zdjęć bez niego by nie powstała ;) Więcej zdjęć można znaleźć TUTAJ.

Stay tuned!
Name:

Komentarze: